- Halo?
- Cześć Kelly!
- Hej Arthur! Co tam?
- Co byś powiedziała na spacer nad jezioro?
- Ale jest już wieczór... ciemno... i w ogóle.
- Przy zachodzie słońca we dwoje zawsze najlepiej.
- Okej, to przyjdę. Gdzie się mamy spotkać?
- Tam, gdzie zwykle - w parku.
- Oki, do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Aaaach, spacer nad jezioro z Arthurem ^^ Ale radość minęła, kiedy przypomniałam sobie o rozgniewanym ojcu i samej Hayley. Czy ojciec by jej nie zabił? W końcu został silnie wkurzony. Postanowiłam zapytać Hayley:
- Hayley?
- Co?
- Słuchaj, muszę wyjść na... godzinę. Zostaniesz sama z tatą...
- NIE! Chcę być z tobą! Jak nie z mamą to z tobą! Tata jest zły!
Zamurowało mnie. "Tata jest zły"? Ale to już była odpowiedź - muszę wyjść z Hayley.
- Ale Hayley... ja muszę sama wyjść.
- Dlaczego? Bo idziesz ze swoim chłopakiem Arthurem do parku, a potem nad jezioro? W tym wam przeszkodzę?
O.O Zamurowało mnie. Nie zostało nic innego, jak iść z Hayley...
Zeszłyśmy po schodach do salonu, w którym ojciec przeglądał album. W jego oczach wciąż były łzy. Spojrzał tylko okiem na nas mówiąc:
- Gdzie idziecie?
- Na spacer. - odpowiedziałam.
- Tylko uważajcie.
- Dobrze.
Wyszłyśmy. Tak jak umówiłam się z Arthurem, najpierw do parku. Po dotarciu zauważyłam, że Arthur już czeka... szybki jest <3
Podeszłam.
- Cześć, Arthur.
- O, cześć. Nie spodziewałem się ciebie tak szybko. - odpowiedział.
Zarumieniłam się :$
- A ta osóbka to kto? - zapytał.
- Jestem Hayley, siostra Kelly. - odpowiedziała Hayley.
- Miło cię poznać. Jestem Arthur.
- Okej, to idziemy nad jezioro, prawda? - powiedziałam.
- Jasne.
- Okej.
CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz