9 sie 2014

"Z życia Kelly Bridge" #2 - Pierwsze dni tegorocznych wakacji... cz. 2

Spotkałam... przystojnego chłopaka... na oko miał z 1,80 m. Miał krótkie powiewające na wietrze czarne włosy, lśniące w blasku słońca czarne oczy, coś tam chyba nawet zarost zauważyłam... miał ubraną na siebie koszulę w kratkę i ciemne dżinsy. Wyglądał wprost seksownie.

Podeszłam do niego i przywitałam się z nim. Ciągle zapatrzałam się w tę jego przystojną twarz... był dla mnie ideałem!
- Cześć! - powiedział. Ach, to takie słodkie. Odpowiedziałam tak samo.
Tak ze sobą chwilę łaziliśmy, gadaliśmy o sobie i nastał ten moment, kiedy wypowiedział z siebie te wspaniałe słowa:
- Wyglądasz bardzo ładnie. Spotkajmy się jutro... hmm... w parku, ok?
- Jasne! Pa.
- Na razie.
Widać, że jakoś normalnie wychowany. Miałam mu to samo zaproponować... ale jak był szybszy to nic nie zaszkodziło. Jeszcze pomachał ^-^

Cóż, wróciłam do domu, bo robiło się już ciemno. Nakarmiłam Molly i Hero, pomogłam Hayley w robieniu jakiejś tam rzeczy dla siebie xD i poszłam do swojego pokoju. Rozmyślałam o moim facecie. Nagle przypomniałam sobie... że nie znam jego imienia... ani on mojego... gadaliśmy o takich ważnych sprawach, a najważniejszą pominęliśmy - IMIĘ. Jutro pogadamy i będzie dobrze. Na zegarku wybiła 20:00. Cóż, weszłam na Fejsa i pisałam z Emmą. Oprócz rozmowy było też parę lajków pod moim zdjęciem... hehe, w różowej spódniczce i białym topie, 1 zaproszenie do znajomych od Inny... i... ku mojemu zdziwieniu... pokazało się jej zdjęcie z tym chłopakiem, którego spotkałam. Miał na imię... Arthur... Arthur Jonathan Adams. Wow, na drugie ma Jonathan - seeeeeexy ^o^ Uaaaaa... spać mi się chcę. To idę spać. Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz