Było już rano. Obudziłam się, zjadłam śniadanie, poranna toaleta... i do parku XD Poszłam. Nie uwierzyłam w to co zobaczyłam. Była godzina 9:23, a on już na mnie na ławce czekał.
Kawaii <3
Usiadłam oczywiście obok niego. Wpatrywałam się w jego przystojną twarz, zajebiste włosy... aaah... wszystko. Wtem on zapytał:
- Kochana, jak się nazywasz? Wczoraj zapomnieliśmy o tej rzeczy hehe.
Kochana <333
- Jestem Kelly Bridge, a ty?
- Arthur Adams. Miło mi cię poznać, Kelly.
Wszystko się dobrze zgadzało. Ta sama osoba co z Fejsa. Kilka wymian słów później on mnie objął ręką O.O Oparłam się o jego ramię... i tak siedzieliśmy. I znowu zapytał:
- Kelly, chciałbym spotkać się z tobą jutro... może znasz jakieś ładne miejsce?
- Jezioro :)
- A o której ci pasuje?
- Po południu :D
- Okej. Jak coś to tu masz mój numer. Zadzwoń ;)
- Oki. PA ;3
Dał mi swój numer telefonu :O Nie mogę w to uwierzyć ^.^ Cóż, wróciłam do domu, poszłam do swojego pokoju, położyłam się na łóżku i pogrążyłam się w marzeniach.
Marzyłam o zakochaniu się w Arthurze... byciu jego drugą połówką. Marzenia przerwał głos mamy -.- Co znowu... okazało się, że... mama wyjeżdża... widziałam jak pakuje walizki. Ojciec stał przy drzwiach z łzami w oczach... co się mogło wydarzyć? Usłyszałam tylko ostatnie słowa mamy.
- Spierdalaj, ty skurwysynie!
Ojciec coraz bardziej był zalany łzami. Spytałam się, co się stało. Jak to się skończyło?
CDN.
Kawaii <3
Usiadłam oczywiście obok niego. Wpatrywałam się w jego przystojną twarz, zajebiste włosy... aaah... wszystko. Wtem on zapytał:
- Kochana, jak się nazywasz? Wczoraj zapomnieliśmy o tej rzeczy hehe.
Kochana <333
- Jestem Kelly Bridge, a ty?
- Arthur Adams. Miło mi cię poznać, Kelly.
Wszystko się dobrze zgadzało. Ta sama osoba co z Fejsa. Kilka wymian słów później on mnie objął ręką O.O Oparłam się o jego ramię... i tak siedzieliśmy. I znowu zapytał:
- Kelly, chciałbym spotkać się z tobą jutro... może znasz jakieś ładne miejsce?
- Jezioro :)
- A o której ci pasuje?
- Po południu :D
- Okej. Jak coś to tu masz mój numer. Zadzwoń ;)
- Oki. PA ;3
Dał mi swój numer telefonu :O Nie mogę w to uwierzyć ^.^ Cóż, wróciłam do domu, poszłam do swojego pokoju, położyłam się na łóżku i pogrążyłam się w marzeniach.
Marzyłam o zakochaniu się w Arthurze... byciu jego drugą połówką. Marzenia przerwał głos mamy -.- Co znowu... okazało się, że... mama wyjeżdża... widziałam jak pakuje walizki. Ojciec stał przy drzwiach z łzami w oczach... co się mogło wydarzyć? Usłyszałam tylko ostatnie słowa mamy.
- Spierdalaj, ty skurwysynie!
Ojciec coraz bardziej był zalany łzami. Spytałam się, co się stało. Jak to się skończyło?
CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz